URODA

Nie kupuję – do 2018 bez zakupów

Od kiedy przeniosłam się na tego bloga nie dzieliłam się z Wami moimi zakupami kosmetycznymi i denkami. Z tego powodu nawet nie zauważyłam kiedy moje zapasy drastycznie urosły. Tak naprawdę szykując się do ostatniego wesela z zadziwieniem stwierdziłam, że moje kosmetyki kolorowe wypadają już z koszyczka, w którym kiedyś było mnóstwo miejsca!

Co prawda zakupy były konkretne, bo wpadł podkład Estee Lauder Double Wear, kilka pędzli, bronzer, baza pod podkład i akcesoria do brwi. A więc kosmetyki, których wcześniej mi bardzo brakowało, natomiast nieco przesadziłam z ilością zakupów naraz.

Jak wyglądają moje zapasy?

Kosmetyki kolorowe trzymam w wiklinowym koszyczku, pędzle w słoiczku i dwie paletki cieni leżą luzem. Ogólnie w porównaniu do innych ludzi to jest mało albo normalnie, jednak ja czuję wewnętrzną potrzebę posiadania mniej.

Kosmetyki pielęgnacyjne są u mnie porozrzucane pomiędzy dużym pudłem (których obecnie nie używam), drewnianym pudełkiem (które używam na co dzień) oraz łazienką (również dzienna pielęgnacja plus pielęgnacja włosów). Niestety pielęgnacji jest dużo za dużo. Będąc w podróży poślubnej skusiłam się jeszcze na zestaw kosmetyków do włosów (bo zachwyciłam się zapachem balsamu innej firmy – f*ck logic).

Sprzątanie zapasów

Z racji, że dawno nie sprawdzałam dat ważności w kosmetykach postanowiłam to zrobić przy okazji. Znalazłam kilka perełek, które kiedyś kochałam, a teraz nie robią nic, a także kilka mocno przeterminowanych kosmetyków, które się zadziwiająco pochowały.

Do kosza wpadły nafta kosmetyczna, krem do rąk i balsam do ciała. Po prawej stronie widać zużytki, które gdzieś się zagubiły w kosmetyczce. Antyperspirant Dove niestety duszący zapach (został mi jeszcze jeden taki), krem pod oczy AA 50+ oil infusion totalnie nierobiący nic, najcudowniejszy zapach olejku do włosów Alterra i całkiem przyjemna pasta do oczyszczania Ziaja liście manuka.

Jakie narzucam sobie zasady dla tego wyzwania?

  • za dwa miesiące wrzucam na bloga podsumowanie z zakupami, denkiem i wyrzutkami. Ile wydałam, na co wydałam i czy było to potrzebne. Myślę, że to wyzwanie pociągnę dalej i co dwa miesiące będzie się ukazywać na blogu
  • nie kupuję kosmetyków, jeśli z danego rodzaju mam jeszcze coś w zapasach
  • starać się zamieniać kosmetyki gotowe na te bardziej naturalne
  • więcej niż 1 sztukę mogę kupić, jeśli czegoś używam cały czas a jest w danej chwili na to promocja
  • zrobić wishlistę kosmetyków i razem z nią robić zakupy stacjonarnie lub przez internet
  • nie pajacować i nie zamawiać ze sklepu internetowego jednego kosmetyku. Bez sensu.

 

Tak ogólnie pewnie Was zdziwię, że jako blogerka urodowa pragnę mieć jak najmniej kosmetyków. Moim małym marzeniem jest znaleźć idealne kosmetyki i ich się trzymać cały czas. Powoli odnajduję swoich ulubieńców, które w moich zapasach mają swoich zastępców, jednak w następnej turze zakupów na pewno do nich powrócę. Jednym z tych kosmetyków jest np tusz do rzęs żółty z Miss Sporty, korektor pod oczy z Catrice czy emulsja micelarna z Cetaphilu. Prawdopodobnie część kosmetyków wydam mojej mamie lub mężowi, jednak tych może być niewiele, gdyż ogromna zawartość moich zapasów to produkty do włosów i balsamy do ciała (których moja mama nie lubi używać). Jeśli zajdzie potrzeba, pewnie będę kosmetyki wyrzucać lub wykorzystywać ich do innych celów. Ale to już monolog na inną okazję 😉

 

Robicie sobie raz na jakiś czas taki detoks od kosmetyków? Albo zakupów w ogóle?


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST

NAJPIĘKNIEJSZE INSPIRACJE ŚLUBNE