NIE KUPUJĘ

Nie kupuję #5 – denko i nowości z września i października 2018

Do końca roku zostały tylko dwa miesiące, a jak minęły mi dwa poprzednie miesiące, czyli wrzesień i październik? Jak wiele kosmetyków zużyłam? Czy udało mi się niczego nie kupić?

Co do ostatniego pytania – nie, nie udało mi się wytrwać w postanowieniu i niczego totalnie nie kupić, ale coraz lepiej mi idzie unikanie niepotrzebnych zakupów. Większość rzeczy, które kupuję, idą na zastępstwo za te zużyte lub zepsute. Reszta idzie na zapasy, głównie pielęgnacyjne, które u mnie znikają dosyć szybko. Zużycia z września i października oceniam całkiem nieźle. Postanowiłam intensywniej korzystać z otwartych kosmetyków, ale też rozstawać się z tymi, które nie dają mi radochy z ich używania albo wręcz psują mi humor. Bo w całej tej kosmetycznej zabawie o to chodzi – mają one sprawiać radość!

Denko z września i października 2018

1 Kallos Cherry – jak wiecie z mojego ostatniego posta o tuningowaniu masek i odżywek, Kallosy, szczególnie ten Cherry, to moje ulubione maski, które używam jako bazy do swoich mieszanek. Po Cherry ZAWSZE mam #goodhairday, włosy się pięknie błyszczą, są gładkie, bosko się rozczesują i są mięciutkie. Jeśli decydowałam się na wczesywanie odżywki – tylko Kallos i zawsze ten sam efekt, włosy dodatkowo w ogóle się nie plątały i były niesamowicie puszyste i mięsiste (puszyste, nie puchate czy puszące się ;)) Kallosa Cherry dodałam też do ostatniego laminowania żelatyną i pamiętacie jaki efekt? Utrzymuje się do dziś! To zdecydowanie moja ulubiona maska – tania, wydajna, wszechstronna.

2 Żel aloesowy Gorvita – bardzo przyjemny cenowo i wydajnościowo żel. Raz niestety mnie podrażnił, gdy użyłam go jako podstawę (a nie dodatek) do maseczki z glinką. Skóra mnie piekła, była czerwona. Na szczęście był to tylko jeden jedyny raz. Jak go używałam? Jako dodatek do tuningowania masek, do laminowania włosów, jako dodatek do masek glinkowych na twarz, pod krem do twarzy jako dodatkowe nawilżenie. Jestem zadowolona z tego żelu i jeśli trafi mi się gdzieś go kupić w dobrej cenie, to pewnie zrobię zapas, ale najpierw zrobię research i porównam go z innymi polecanymi żelami.

3 Odżywka Great Hair Coconut Nourish&Hydrate Baylis&Harding – ta odżywka wraz z szamponem z zestawu jest tak tragiczna, że aż doczekała się osobnej recenzji. O odżywce solo nie mam nic więcej do dodania, natomiast zmieniam zdanie co do mieszania ją z innymi maskami, czyli po prostu po tuningu jest spoko. Oczywiście tę całą markę będę omijać szerokim łukiem.

4 Oil therapy Macadamia & Avocado Oil Loton – 125ml oleju przeznaczonego do ciała i do włosów, który uwielbiałam w małych ilościach nakładać na końcówki już suchych włosów w celu ich delikatnego zabezpieczenia. Zauważyłam, że podczas takiego stosowania nieco wydłużył się czas, kiedy zauważałam rozdwojone i zniszczone końcówki. Podcinam je teraz rzadziej, a jeśli podcinam to dla poprawienia kształtu włosów. Po jego użyciu zauważyłam, że włosy są lekko pogrubione i mocno dociążone, co sprawia, że tworzy się piękna tafla. Jeśli go jeszcze gdzieś znajdę, to być może zakupię ponownie.

5 Wellness&Beauty pieniąca sól do kąpieli mango i papaja – zużywałam bardzo powoli mój zeszłoroczny prezent świąteczny, mimo mojej miłości do dłuuugich kąpieli to w poprzednim mieszkaniu nie miałam na nie czasu, a teraz nie mam wanny, tylko prysznic 🙂 Przepiękny zapach cudownie odpręża. Prawdopodobnie kupię ponownie.

6 Planeta Organica chłodzący żel pod oczy – o ile skład jest długi i pełny pięknych składników, tak ja nie zauważyłam prawie żadnego pozytywnego działania. Żel starczył na dosłownie 2 miesiące używania co 2-3 dni na noc, przy czym praktycznie od razu po położeniu się do łóżka zaczynałam czuć pieczenie „w oczach” i ścierałam prawdopodobnie cały żel ścierając cieknące łzy. Pompeczka dozowała zdecydowanie za dużo produktu na raz. Dodatkowo ten „efekt chłodzący” był tragiczny, ja bardziej czułam pieczenie niż jakiekolwiek chłodzenie. Coś poszło nie tak i nie wiem co to było. Trochę się przez to zraziłam do tej marki, a bardzo, bardzo podobają mi się inne kosmetyki.

7 Gąbeczka do makijażu Nanshy – bardzo polubiłam tę gąbeczkę, ponieważ pięknie rozprowadzała na skórze podkład czy korektor. Po zmoczeniu stawała się mięciutka i delikatna, można było w każde zagłębienie dotrzeć bez najmniejszego problemu. Ogólnie gąbeczka bardzo na plus, prócz jednej wady. Nie dało się jej w ogóle domyć i doczyścić, chłonęła produkt i tyle. Zginęła śmiercią tragiczną, ponieważ przez swoją nieuwagę nie odłożyłam jej na swoje miejsce, tylko w miejscu, gdzie się malowałam na wyjście. Koty się do niej chętnie dobrały, poszarpały i pogryzły.

8 Essence Lip Liner 06 Satin Mauve – kredka, którą całkiem lubiłam na początku jej używania, czyli gdy byłam (jak na mnie) całkiem nieźle opalona. Gdy z czasem bladłam, coraz mocniej podkreślała moje sińce pod oczami, nawet mimo korektora. Bardzo szybko się rozmazuje, szczególnie z obrysu ust. Nie jest możliwe by przetrwała jedzenie lub picie czegokolwiek, zostawiała swoje pozostałości wszędzie, gdzie się dotknęłam. Kolor piękny, niestety na moich ustach wygląda tragicznie, taki przykry fiolet.

Nowości kosmetyczne z września i października 2018

Grzebyk i szczotkę kupiłam w osiedlowym sklepiku, grzebyk mi pomaga w podcinaniu włosów, a szczotkę kupiłam do wczesywania odżywki – sprawdza się! Będąc w Hebe chciałam kupić tylko i wyłącznie gąbeczkę do makijażu, ale wyszłam obładowana. Skusiłam się na 3 duże Kallosy (po 8,99zł) Cherry, Omegę i Algae. Dodatkowo przypomniało mi się, że skończył mi się krem pod oczy na noc i wybrałam ten z Nacomi. Więcej grzechów z tych dwóch miesięcy nie pamiętam 🙂

Plany na kolejne miesiące

Bardzo chcę zamówić sobie zestaw pędzli, bo brakuje mi kilku do makijażu oka, a niekoniecznie chcę je kupować oddzielnie. Prawdopodobnie zamówię je na AliExpress i nie wydam na nie zbyt dużo. Urok grosika. Dodatkowo myślę o wprowadzeniu projektu z grupy „Project Pan Polska” i skupieniu się na kilku kosmetykach, aby je w końcu zużyć. Być może zmotywuje mnie to do częstszego używania balsamów do ciała czy np. szminki do ust. Prawdopodobnie w ciągu tygodnia lub dwóch wytypuję kilka kosmetyków do tego projektu i zacznę z nimi działać na wysokich obrotach. Czy planuję jeszcze jakieś zakupy? Myślę tylko o jednym ewentualnym zakupie – kończy mi się top hybrydowy, więc to będzie kolejna rzecz do zastąpienia. I chyba nic więcej. Oby udało mi się kupić tylko te pędzle z mojej wishlisty!

Chcecie przeczytać o moim project pan?

View Results

Loading ... Loading ...

 

Co myślicie o takim projekcie denkowym? Dołączycie się do mnie? 🙂 

INSTAGRAM – FACEBOOK – GOOGLE+
BLOG ŚLUBNY – GRUPA ŚLUBNA