nie-kupuje-denko-nowosci-marzec-kwiecien-maj-czerwiec-lipiec-sierpien-2018-kosmetyki-recenzje (7)
URODA

Nie kupuję #4 denko i nowości od marca do lipca 2018

Oj, dawno już nie było żadnego postu. Jednak postaram się nadrobić zaległości, których sobie narobiłam na blogu. Nie lubię czuć, że coś ciągle nade mną wisi, niby chcę to zrobić ale nie mam na to siły. Moja nieobecność to byłby temat na niesamowicie długi post, którego nie napiszę. Czemu? Po prostu jestem chora. Długi czas nie miałam siły na życie, nie starczało mi jej całkowicie na bloga i już w pewnym momencie myślałam, że blog umrze śmiercią naturalną. Jednak nie dość, że go reanimuję to znalazłam wenę na… ruszenie z drugim blogiem. Na razie nie powiem ani słowa na ten temat, we wrześniu same zobaczycie 😉

Moje ostatnie denko przed zniknięciem – tutaj.

Moje kosmetyki – coś się zmieniło?

Zmieniło się dużo. Co prawda zrobiłam większe zakupy kosmetyczne, ale totalnie żadnego kosmetyku nie żałuję. Dalej staram się wykorzystywać kosmetyki, które już mam. Idzie mi to powoli i dosyć słabo, ale nie narzekam, bo robię to mądrzę. Zaczęłam od tych z najsłabszymi składami lub od tych, które niezbyt przypadły mi do gustu. Nowo otwierane kosmetyki podpisuję również cienkim wodoodpornym markerem z datą otwarcia, żebym na przyszłość wiedziała na jak długo dany kosmetyk będzie mi wystarczał.

 

O co w ogóle chodzi w moim wyzwaniu nie kupuję?

 

DENKO MARZEC – SIERPIEŃ

1 Żel pod prysznic BeBeauty HydroCare Formula o zapachu magnolii i pitayi – żel pod prysznic z Biedronki to jeden z moich ulubionych żeli. W tym przypadku na skład nie patrzę, ponieważ jego działanie, zapach, cena i dostępność powodują, że będę kupować je dalej, tym chętniej jeśli trafi się jakaś promocja. Zużyłam przez te miesiące dwa opakowania.

3 Chusteczki do demakijażu BeBeauty Sensitive do skóry suchej i wrażliwej – na co dzień nie używam do demakijażu chusteczek, jednak dobrze służą mi na wyjazdach. Zawsze na początek zmywam tusz do rzęs wybranym olejem a następnie pozbywam się całego makijażu z twarzy właśnie chusteczkami. Lubię je za to, że nie powodują u mnie żadnych podrażnień, skóra nie jest ściągnięta i wygląda ładnie nawet, gdy w awaryjnej sytuacji nic poza chusteczkami nie użyję. W zapasach mam jeszcze zieloną, tak samo dobrą wersję.

4 Tołpa Green Matowienie orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy z olejem z cytryny – zużyłam jedno opakowanie a drugie jest w trakcie zużywania. Osobiście powiedziałabym, że jest to bardziej peeling niż żel do codziennego mycia twarzy, ponieważ jednak drobinki dosyć mocno ściarają martwy naskórek i zbyt częste używanie powodowało u mnie delikatne ściągnięcie i wysuszenie skóry twarzy. Jako peeling sprawdził się naprawdę super, szczególnie w połączeniu z delikatnym masażem i dopełnieniem go zmyciem szczoteczką do twarzy z Remingtona. Podsumowując zero podrażnień, super działanie, ładny zapach i nawet niezła wydajność.

5 Cetaphil emulsja micelarna do mycia – zużyłam go mimo że był lekko po terminie. Szczerze? To najdelikatniejszy kosmetyk do mycia twarzy jakiego używałam w życiu. Bardzo mi ułatwiał życie zimą, ponieważ łagodził i nawilżał skórę. Również teraz, gdy mocniej przygrzało słońce czułam ulgę myjąc twarz tą emulsją, ponieważ nie musiałam po niej używać żadnego innego kosmetyku i nie było tragedii na twarzy. Deifinitywnie nadałby się do przyszłej minimalnej pielęgnacji twarzy, gdyby nie to, że poznałam inną żelową miłość. Dodatkowo cena wystarczająco odstrasza nawet jak na taką dobrą wydajność.

nie-kupuje-denko-nowosci-marzec-kwiecien-maj-czerwiec-lipiec-sierpien-2018-kosmetyki-recenzje (7)

6 Antyperspirant Fa Soft&Control – najpiękniejszy i najmniej duszący antyperspirant jakiego przydarzyło mi się używać. Mimo miłości do Adidasa wróciłam do testowania innych produktów. Nie wiem czy ponownie go kupię.

7 Odżywka w sprayu Gliss Kur Fiber Therapy – mimo nienajpiękniejszego składu lubię te odżywki jako pomoc w rozczesywaniu już znacznej ilości włosów. Nie da się ukryć, że im dłuższe włosy, tym ciężej je rozczesać i ta odżywka naprawdę mi w tym pomaga. Nie służy mi w niczym innym, więc nie umiem jej ocenić jako regeneracja czy odżywianie włosów. Na razie nie kupiłam kolejnej i nie jestem pewna czy chcę dalej ją stosować.

8 Olej rydzowy Złoty Łan – na początku używałam go do olejowania włosów, jednak pozostawiał na włosach przeokropny smrodek (nie zapach), więc zmieniłam mu przeznaczenie na olejowe oczyszczanie twarzy. Stosowałam przez dosyć krótki czas, zapach mi przeszkadzał jeszcze bardziej niż na włosach więc ostatecznie zużyłam jako dodatek do maski. Nie jestem w stanie ocenić jego użyteczności w dbaniu o urodę, jednak wiem na pewno, że nigdy więcej go nie kupię.

9 Woda termalna Vichy Eau Thermale – w te upały to był niesamowity ratunek i dla moich włosów i dla przegrzanej twarzy. To była jedynie próbka, a cena standardowa mnie nie przekonuje do kupna.

10 Płyn do higieny intymnej Facelle Aloe Vera – kupiłam aby stosować w pierwotnym przeznaczeniu jak i jako szampon. Pierwotnie był ok, chociaż potrafił mocniej zapiec. Jako szampon poradził sobie dużo gorzej, ponieważ musiałam wylać na dłoń bardzo dużą ilość, bo nie mogłam włosów domyć. Zużyłam w rekordowym tempie i więcej nie kupię.

11 Szampon z olejem arganowym Argan Cece of Sweden – jeden z moich kiedyś ulubionych szamponów, ponieważ prócz niego moja pielęgnacja mogła nie istnieć a włosy wyglądały wręcz niebiańsko. Śliskie, dociążone, gładkie, błyszczące, w ogóle się nie puszące, proste. No u mnie to efekt marzenie wykonalny przy użyciu całej armii kosmetyków lub tego szamponu. Razem z odżywką wykonywał świetną robotę przed każdym większym wyjściem.

12 Odżywka z olejem arganowym Argan Cece of Sweden – odżywkę zużyłam dużo szybciej niż szampon przez długość moich włosów. Dzięki niej włosy po umyciu nie były prawie w ogóle poplątane, rozczesywałam je palcami. W dotyku były super miękkie, lejące i grube. Jak wyżej, w duecie z szamponem – odjazd!

13 Ziaja żel myjący normalizujący liście manuka – żel jak żel, używałam go rano i wieczorem, z czasem przestał ściągać skórę i nawet jej nie podrażniał. Nie mam wiele do powiedzenia na jego temat, bo jest mocno średni. Wiem natomiast, że więcej tego nie kupię.

14 Ziaja tonik zwężający pory liście manuka – muszę się przyznać, że nigdy nie używałam toniku regularnie. Dopiero mieszkając na swoim postanowiłam zużyć wszystko co mi zalega jak najszybciej i tak weszło mi w krew używanie toniku. O dziwo, wydaje mi się, że dzięki niemu poprawiła mi się cera. Gdy zaczęłam używać hydrolatu oczarowego zaraz po nim, skóra jeszcze bardziej wyładniała. Tak czy siak, nie kupię więcej Ziai.

15 Dermedic Capilarte szampon kuracja stymulująca wzrost włosów – szampon tak samo jak serum są tak dobrze działającymi kosmetykami, że w kolejnym poście ukaże się ich recenzja (ba, kupiłam kolejne opakowania)

16 Dermedic Capilarte serum kuracja stymulująca wzrost włosów

17 InGrid ideaLUMI nude podkład rozświetlający kolor 200 i 201 – te podkłady idą w odstawkę, ponieważ się przeterminowały. Przed tym momentem ten podkład był dla mnie jak idealny. Lekkie krycie w kierunku średniego, delikatne rozjaśnienie, niepodkreślanie suchych suchych skórek i niedoskonałości. Nakładany gąbęczką miał piękne, nieco mokre wykończenie, dawał świetny efekt glow. Idealny na wiosnę i początek lata z dużą ilością rozświetlacza i jedynie odrobiną tuszu i na spokojnie może robić za pełny makijaż. Nie wymagał pudrowania, ale puder definitywnie wydłużał jego trwałość na twarzy. Trzymał się 5-8 godzin w zależności od temperatury i stanu skóry danego dnia. Nie kupię kolejnego, ponieważ będę się przestawiać na puder mineralny.

18 Tusz do rzęs Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic – jest to mój ulubiony tusz do rzęs, który konsekwentnie kupuję za każdym razem, gdy poprzedni się kończy. Zużyłam już jeden, drugi wykańczam i mam kupiony już kolejny. Uwielbiam jego czerń, wydłużenie i to, że potrafi dotrzeć do samej nasady rzęs bez brudzenia wszystkiego naokoło, co niestety często się u mnie zdarza. Mam dosyć cienkie i mało rzęs, a on potrafi dać efekt wręcz sztucznych rzęs, ale bez przesady.

19 Tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational Intense Black – kupiłam go z polecenia i dalej mam co do niego mieszane uczucia. Na początku był bardzo mokry, brudził mi całą powiękę i sklejał rzęsy w 3 pajęcze nóżki. Jak przysechł zrobił się bardziej znośny, ale to nie było wciąż to. Dalej bardzo brudził, mniej sklejał, bardziej pogrubiał i wydłużał. Przez jakiś tydzień był idealny. Aż byłam zdziwiona, że tak bardzo wydłużył rzęsy, pogrubił, mocno przyczernił i bardzo podkręcił. Niestety chwilę potem zrobił się za suchy i zaczął się kruszyć i robił grudki. Oceniam pracę z tuszem z całego okresu a nie tego idealnego tygodnia i nie jestem w stanie cierpliwie znosić humorów tuszu, bo to nie ja jestem dla niego, tylko on dla mnie. Szczególnie za taką cenę.

20 Korektor w płynie Catrice 010 Porcellain – to mój ulubiony korektor, którego używam dla rozjaśnienia oczu. Nakładam go również jako bazę na całą powiekę, ponieważ mam widoczne naczynka w okolicach oczu. Nie mogę na niego w ogóle narzekać, bo rozjaśnia, nie wysusza, jest trwały, jasny i tani. Niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Mam już kolejny.

21 Gąbeczka do makijażu Inglot – używałam jej non stop przez ponad dwa lata, może nawet i dłużej. Gdy jest sucha, jest bardzo twarda, powiedziałabym nawet że jak kamień. Po zmoczeniu jest miękka, nie wchłania dużo produktu, bardzo wygodnie nakładało mi się nią podkład, czy nawet puder pod oczy. Po niecałym roku zaczęła się delikatnie kruszyć a później notorycznie zostawiała różowe okruszki na twarzy i z tego powodu idzie do śmieci. Nieco drogawa, przez co nie kupiłam nowej a zamieniłam na gąbeczkę z firmy Nanshy.

 

NOWOŚCI MARZEC-SIERPIEŃ

Nie będę Wam rozpisywać co konkretnie kupiłam przez ten czas, ponieważ szczerze straciłam rachubę i niekoniecznie pamiętam co kupiłam między marcem a sierpniem a co wcześniej. Po prostu już nie pamiętam, dlatego wszystko pokażę Wam na zdjęciu. I niekoniecznie wszystko jest na tym zdjęciu. Na bieżąco będę się przekonywać co w tym czasie kupiłam i pewnie dopiero denkując kolejno kosmetyki 😉

PLANY NA KOLEJNE MIESIĄCE

W chwili obecnej nie potrzebuję nowych kosmetyków, ponieważ mam już zrobione większe zapasy. Na opakowaniach kosmetyków nowo otwartych zaczęłam zapisywać daty otwarcia, aby wiedzieć dokładnie jak długo kosmetyk mi służył i do kiedy będzie się nadawał do używania. W dalszym ciągu mam postanowienie o kupowaniu kolejnych kosmetyków już bardziej naturalnych i w sumie mniejszej ilości kosmetyków. O moim minimalizowaniu kosmetyków i ogólnie przedmiotów niedługo napiszę osobnego posta, bo jednak zauważyłam, że w moim życiu to jest coś. Pewna zmiana, duża zmiana, która objęła już wiele obszarów i chcę żebyście poznały minimalizm od mojej strony 🙂

 

Jak wyglądają Wasze ostatnie denka? No i czy któraś z Was również miewa takie przerwy w blogowaniu? Czym spodowane? Podziel się w komentarzu!


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST

NAJPIĘKNIEJSZE INSPIRACJE ŚLUBNEWESELE BEZ SPINY IG