URODA

Nie kupuję #3 – denko i nowości ze stycznia i lutego 2018 – Batiste, Ziaja, Head&Shoulders, Joanna, Fa.

Dwa miesiące powinny być teoretycznie bez robienia zapasów i innych zakupów kosmetycznych. Czasem jednak chęć zaoszczędzenia 2zł pcha człowieka do zrobienia wielu kilometrów tylko po to, by zrobić zakupy. Zero sensu, zero logiki. Mój mózg czasem robi sobie ze mnie żarty i uważa, że nie opłaca się kupować tego szamponu w sklepie za rogiem, bo jest droższy o 1,5zł niż w markecie oddalonym o 40km. Na „szczęście” przecież nie zamierzam jechać tyle tylko po szampon. Ale jeśli w grę wchodzą większe zakupy, to czemu by nie jechać?

A na przykład dlatego, że równie dobrze mogę iść do sklepu naprzeciw bloku. Tylko po to, co faktycznie POTRZEBUJĘ. Czyli bułki i wędlina.

A jak już jedziesz dalej, to tak trochę głupio wrócić z bułkami, wędliną i nieszczęsnym szamponem, prawda? (Insynuuję, że znajdzie się mnóstwo innych produktów „pierwszej potrzeby”, które jednak wpadną do koszyka. A nie są potrzebne już teraz zaraz. I równie dobrze i tanio można kupić TO SAMO w osiedlowym sklepiku.)

Osobie, która raz po raz wpada w tą pułapkę ciężko jest uzmysłowić, że robi źle. Może nie tyle źle, co faktycznie nie zaoszczędzi na takiej wyprawie nic. Pozorne oszczędności.

Analiza i wnioski z poprzednich dwóch miesięcy

Niestety nie udało mi się wytrwać w moim postanowieniu nie kupowania na zapas. Ugięłam się na widok biedronkowych promocji na żele pod prysznic. Kupiłam 3 i zaoszczędziłam łącznie 1/3 kwoty. Dodatkowo w poprzednich miesiącach zrobiłam błąd kupując krem z Yves Rocher Sebo Vegetal, który na zimę totalnie się nie nadaje. Wydaje mi się, że nieco przesusza skórę i nie daje żadnego nawilżenia. Z racji kończącego się nawilżającego zwyklaka pobiegłam na szybko do Rossmana i kupiłam krem z Garniera, mimo danej sobie obietnicy, że nie będę kupować rzeczy spoza wishlisty.

Wielkie zmiany czekają mnie i mój portfel w ciągu najbliższych dwóch miesięcy, więc nie wiem czy będę miała później czas się zastanawiać nad zakupami kosmetycznymi. Mam w tej chwili kilka pomysłów na ograniczenie wydatków do minimum (przynajmniej tych kosmetycznych).

  • Balsam do ciała – olej kokosowy
  • Krem do twarzy – olej (jeszcze nie wiem jaki)
  • Kosmetyk peelingujący – korund jako dodatek do żelu do twarzy

Plan zakupów na kolejne dwa miesiące

-półprodukty – chcę zgodnie z równowagą PEH przywrócić włosom świetność na wiosnę. W chwili obecnej nie mam już ani jednego półproduktu. Z tych, które już miałam, bardzo lubiłam aloes i kwas hialuronowy. Chcę znaleźć jakąś pasującą proteinę do kompletu.

-maska do włosów – właśnie się zorientowałam, że nie mam ani jednej maski do włosów. Mam dwie odżywki, z czego jedna się powoli kończy a druga nie jest jakaś szczególna w działaniu. Myślę nad Kallosem albo czymś podobnym do tuningowania.

-hydrolat oczarowy lub jakiś inny – powoli kończy się tonik z Ziaji, który lubię, ale wolę iść w naturę.

-żel do mycia twarzy – moja emulsja micelarna jest już na wykończeniu, natomiast mam jeszcze połowę żelu z Ziaji i nie wiem jak szybko uda mi się go wykończyć, bo za nim nie przepadam. Zastanawiam się nad jakimś Viankiem, albo czymś podobnym.

 

DENKO STYCZEŃ-LUTY

Olej z wiesiołka Apteo 120 kapsułek – zaczęłam stosować go gdzieś pod koniec listopada, ponieważ dowiedziałam się, że olej super działa na poprawę odporności organizmu, ma wpływ na skórę i paznokcie, ale nie pomyślałam, że będzie miał tak świetny wpływ na mój porost włosów. Po jednym opakowaniu zauważyłam, że na miejscu moich łysawych zakoli zaczynają pojawiać się spore ilości baby-hair. Listopad-styczeń trwała ta mini kuracja i powiem szczerze, nie spodziewałam się aż takiego przyrostu. Definitywnie w najbliższym czasie powtórzę tą kurację.

Żel pod prysznic Fa Coconut Water – Zwykły żel pod prysznic o ładnym, kokosowym zapachu. Nie wysusza skóry, robi ładną pianę w wannie. Ale totalnie niewydajny, bardzo rzadki przez co we dwoje zużyliśmy go w okoła dwa tygodnie. Wiem, że go więcej nie kupię, bo i cena w promocji (ok 9zł) nie zachęca.

Krem nawilżający liście manuka Ziaja – co jakiś czas potrzebuję mocniejszego nawilżenia niż moje standardowe kremy na niedoskonałości. Idealny lekki krem, który służył mi w momentach, gdy używałam podkładu. Mimo swojego niezbyt pięknego składu nawilżał nienajgorzej. Po jego użyciu skóra była miła w dotyku, żadnych suchych skórek. No i najważniejsze nie widziałam złego wpływu na skórę. Nie kupię ponownie, ponieważ idę w kremy bardziej naturalne.

Suchy szampon Batiste Floral – piękny kwiatowy zapach, faktycznie odświeżone włosy w krytycznych sytuacjach. Chciałam kupić kolejne opakowanie, ale niestety nie było i kupiłam jakiś suchy szampon podrabianiec, który się totalnie nie spisuje. Następnym razem wrócę do Batiste.

Odżywka z olejkiem arganowym  do włosów suchych i zniszczonych Joanna – zwykła odżywka, która sama nie robi nic fantastycznego, ale i z drugiej strony nic złego włosom nie robi. Natomiast wymieszana z olejem i nałożona po myciu w formie maski spisywała się całkiem nieźle. Wygładzała, nabłyszczała włosy i całkowicie eliminowała puszenie i elektryzowanie włosów, mimo ciągłego noszenia czapki i tych mrozów. Raczej więcej nie kupię.

Szampon przeciwłupieżowy Head&Shoulders Classic Clean – szampon, który kiedyś kupiłam do codziennego używania przy niewielkim łupieżu. Zdziwiłam się mocno, ponieważ nie dość, że łupież został wyeliminowany to jeszcze włosy niesamowicie się układały i pięknie wyglądały nawet, gdy nie użyłam odżywki czy serum. Przez minimum 2 dni czułam, że skóra jest świeża, 3 dnia wymagały użycia suchego szamponu, ale trzymały się niebywale, mimo że skład nie robi najlepszego wrażenia, przez SLS a także silikony i inne paskudne substancje.

 

NOWOŚCI STYCZEŃ-LUTY

 

A jak u Was wygląda planowanie zakupów kosmetycznych? Robicie wishlisty czy kupujecie bardziej na czuja? Podzielcie się w komentarzu 🙂


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST

NAJPIĘKNIEJSZE INSPIRACJE ŚLUBNE