URODA WŁOSY

Nie kupuję #2 czy będę kontynuować wyzwanie?

Właśnie minęły dwa miesiące mojego wyzwania kosmetycznego #niekupuje, które przypomina mi, by najpierw zerknąć na kosmetyki i produkty, które już w domu mam, a dopiero potem bez wyrzutów sumienia kupić jakiś kosmetyk. Moje dwa pierwsze miesiące poszły całkiem nieźle, ponieważ zużyłam sporo zalegających kosmetyków, których nie miałam weny zużywać. Jeszcze jedną, ogromną „porcję” po prostu… oddałam.

 

Pierwszy wpis z tego cyklu znajdziesz tutaj. Pisałam wtedy o moich przemyśleniach o kupowaniu kosmetyków na zapas i uważam, że warto sobie zrobić taki rachunek sumienia. 

 NOWOŚCI

1 i 2 szampon i serum Dermedic Capilarte – ostatnio gubię sporo włosów więc od początku stycznia postanowiłam używać szamponu i serum na wzrost włosów

3 płyn micelarny Dermedic Hydrain 3 Hialuro – zamówiłam po wielu dobrych opiniach, jednak zapominając, że mam jeszcze jeden płyn do demakijażu i właśnie tamtego w tej chwili używam

4 podkład Estee Lauder Double Wear – szykowały mi się jeszcze dwa wesela poza swoim i uznałam, że mogę zainwestować w jeden lepszy podkład na większe wyjścia, żeby nie mieć wątpliwości co do trwałości podkładu – sprawuje się mega, miałam go też na swoim weselu, tylko inny kolor.

5 odżywka w sprayu Gliss Kur Fiber Therapy – zastępstwo za zużytą już Ultimate Resist ale w sumie nie widzę różnicy przy używaniu i nieużywaniu tych odżywek, więc je porzucam po zużyciu tego opakowania

6 antyperspirant Adidas Adipure – antyperspiranty Adidasa to moje ulubione, więc po zużyciu poprzedniego nowy od razu trafił do koszyka

7 krem zwalczający niedoskonałości La Roche-Posay Effaclar Duo+ – to samo co powyżej, sprawdził się u mnie bardzo dobrze, niedoskonałości schodziły bardzo szybko i szukałam dłużej jakiegoś tańszego zamiennika ale na razie zdecydowałam się na to samo, może następnym razem kupię coś innego

8 serum odmładzające z retinolem Bielenda Super Power Mezo Serum – dłuższy czas chodziło za mną kupienie jakiegoś serum z retinolem na noc i będąc ostatnio w Rossmanie na szybko wybrałam ten. Nie miałam wtedy ani kremu na noc ani niczego innego poza kremem na dzień 😀 na razie sprawuje się dosyć dobrze, ale na efekty jeszcze za wcześnie (ALE zauważyłam że skóra przestała mi się przetłuszczać w ciągu dnia)

 

DENKO Z LISTOPADA I GRUDNIA

maska do włosów Syoss Repair Therapy – szczerze mówiąc myślałam, że cokolwiek będzie robić. Niestety mocno się zawiodłam. Znośnie działała dopiero po zmieszaniu z żelem aloesowym i olejem z pestek arbuza i nałożeniem po umyciu. Inaczej nie mogłam nawet rozczesać włosów a puszyły się niemiłosiernie. Ilość starczyła na (nie)szczęście na 3 użycia na moją długość włosów. Zapach całkiem ładny, opakowanie jak dla mnie malutkie, ale chociaż łatwo było wydostać kosmetyk (przy krótkich paznokciach).

naturalny olej z czarnuszki siewnej – próbowałam stosować solo na twarz na noc, na włosy po myciu niewielką ilość, pod krem na noc, na skórki na dłoniach, jako dodatek do kremu do rąk – no średnio to wyglądało. Tylko jeden raz był efekt wow przy połowie opakowania wylanego na włosy.

rafinowany olej z pestek arbuza – ten już lepiej się prezentował na włosach od oleju z czarnuszki, choć też za tą rolę Oscara nie dostanie.

fluid korygujący CC Bell HypoAllergenic 01 porcelain – przez dobry rok próbowałam zużyć ten fluid, ale jakoś mi nie szło. Może osoba, która ma mniej niedoskonałości niż ja na twarzy byłaby bardziej zadowolona. Na początku całkiem fajnie się stapiał z kolorem twarzy, później zaczął się tłuścić na twarzy, rolować, ścierać nawet przyklepany pudrem. No i nie poszło mi wykorzystywanie, bo nie zużyłam nawet do końca.

żel do brwi Essence Make Me Brow 01 blondy brows – to mój pierwszy żel do brwi i już trafia pod ostrzał, ponieważ skończył się w jakiś miesiąc przy niecodziennym używaniu. Myślałam, że po prostu tak ma być, że wysechł ale nawet na włoskach nie widziałam grama produktu. Oczywiście włoski zmierzwione na każdą stronę świata. Dobrze, że chociaż był tani.

pomadka nawilżająca Cien – od kiedy ją dostałam na spotkaniu mikołajkowym Radomskich Blogerek tak stała się moją ulubioną i kiedy jedna z nich (w opakowaniu były 3, w tej chwili używam ostatniej) się gdzieś zgubiła to prawie się popłakałam i kupiłam z bólu inną. Tragedia 😀

miniaturka kremu do rąk Indigo Love Story – kosmetyki Indigo słyną z boskich zapachów, ta oczywiście nie odstawała – najpiękniejsze zapachy kremów do rąk jakie hm czułam w życiu. Nawet mąż czasami je podkradał, tylko po to żeby je wąchać. Ale gdy z dnia na dzień kolor zrobił się bardzo mleczny zamiast białego nabrałam podejrzeń, że po prostu się przeterminowała. Właśnie się tak stało i dodatkowo straciła piękny zapach.

krem zwalczający niedoskonałości La Roche-Posay Effaclar Duo+ – przez dłuższą chwilę nie wiedziałam co o nim napisać. Stosowałam go codziennie na noc i nie zdarzyło mi się, aby któryś z moich wulkanów na twarzy przez noc się pogorszył. Dobry kosmetyk, rano zdarzało mi się tylko przemyć twarz wodą i wyjść. Kupiłam kolejne opakowanie, ale w sumie nie wiem czy nie postawić po prostu na noc na lekki krem i do tego olej albo sam kwas. Trochę drażni mnie skład tego kremu, ale do końca kolejnego opakowania mam czas pomyśleć na co go zamienić.

regenerujący krem-opatrunek do rąk Eveline SOS Extra Soft – jak dla mnie średnio się spisywał, mimo że nie mam suchych dłoni, zostawiał dziwny film na skórze taki, meh, na szczęście się przeterminował.

odżywka w sprayu Gliss Kur Ultimate Resist – tak jak pisałam w zakupach nie widzę różnicy w dniach kiedy odżywki używam i kiedy jej nie używam. Włosy bardziej nie błyszczą, nie rozczesują się lepiej, w sumie to zbędny wydatek.

szampon do włosów Timotei Moc i Blask z różą z Jerycha – swego czasu był to mój ulubiony szampon. Bardzo dobrze domywa skórę, nie powoduje łupieżu, swędzenia, podrażnienia. Ładnie unosi włosy i sprawia, że są puszyste, ale nie spuszone, nie ma problemu z rozczesywaniem. W sumie to możliwe, że kupię kolejną butlę. Chyba, że zacznę poszukiwać jakichś naturalnych nowości.

perfumy Avon Silky Soft Musk – przepiękny, ciepły, piżmowy zapach. Nie potrafię opisywać perfum, więc na tym zakończę 😀

płyn micelarny 3w1 Garnier skóra wrażliwa – zmywa nawet bardzo wytrzymały makijaż bez pomocy olejków, nie ma zapachu, nie piecze, nie podrażnia oczu, zmywając usta nie ma paskudnego posmaku. Duża butla wytstarcza na ardzo długi czas. Zastanawiam się czy nie zaliczyć go do grona ulubieńców, ponieważ jako jeden z niewielu radził sobie na szybko z makijażem i nie musiałam go w awaryjnych sytuacjach zmywać jeszcze wodą.

kremowy żel pod prysznic BeBeauty Wild Purple – tani żel, piękny zapach, myje. Tyle mi wystarczy i nie widzę dalej sensu przepłacać za żele innych firm.

antyperspirant Adidas Cool&Care – mój ulubiony antyperspirant, absolutnie mnie nie dusi swoim zapachem, jest delikatny ale jednocześnie trzyma w ryzach moją skórę pod pachami, nawet w ciężkich momentach.

 

PODSUMOWANIE I PLANY NA KOLEJNE MIESIĄCE

 

Szlachetna Paczka

W grudniu postanowiłam oddać wszystkie nieotwarte kosmetyki, które u mnie zalegały w Szlachetnej Paczce. Czuję się z tym niesamowicie…dobrze. Przed chwilę czułam jakbym oddawała swoje pieniądze komuś innego, bo ostatnio stałam się nieco „skąpa”. Ale później przyszło taka lekkość i jednak radość, że komuś przydadzą się bardziej niż mi, a ja nawet nie wiem czy bym nie musiała ich wyrzucić po jakimś czasie bo pewnie by się przeterminowały. Całe, wielkie pudło oddałam. Dokupiłam jeszcze drugie tyle. I teraz jest mi dużo lepiej.

Podsumowanie denkowe

8 kosmetyków kupionych w ciągu dwóch miesięcy to jak na mnie idealna liczba, która mnie absolutnie nie przytłacza i nie powoduje, że mam jakieś wyrzuty sumienia.  Zresztą w porównaniu z 15 zużytymi jest prawie jak 1:2. Zastanawiałam się jedynie czy dodawać do zestawienia żelu pod prysznic, ale stwierdziłam, że jest to taki kosmetyk, który nie potrzebuje rozpisywania się na jego temat. Żel, który widzicie w zestawieniu denkowym to ostatni tego typu kosmetyk, który tu się ukaże. No chyba, że kolejny żel (tym razem z Fa) okaże się odkryciem roku, czego jednak nie wróżę. Myślę, że to samo stanie się z pomadkami do ust, o ile znajdę tą samą w Lidlu. Jeśli nie, będę musiała szukać nowych ulubionych.

W koszu wylądowało około 10 kosmetyków, bo się przeterminowały i nie powiem, ulżyło mi.

Plan zakupowy

W niedługim czasie będzie mi się kończył tonik do twarzy z Ziaji i emulsja Cetaphil, więc na pewno na liście zakupów ląduje hydrolat oczarowy i kolejne opakowanie Cetaphilu, mimo że mam jeszcze żel do twarzy również z Ziaji. Nie podpasował mi a emulsja idealnie sprawuje się w połączeniu z olejowym oczyszczaniem twarzy. Powoli znajduję swoich ulubieńców i nie widzę powodów, aby kupować coś innego w zamian, skoro produkt się sprawdza.

Czy będę kontynuować wyzwanie?

Tak, zdecydowanie będę, ponieważ co miesiąc przeglądam swoje niewielkie zapasy i sprawdzam co mogę zacząć używać, aby się nie zmarnowało. W ten sposób wyciągnęłam kilka „lepszych” kosmetyków i w nich przepadłam ze względu na działanie czy zapach, a wcześniej było mi po prostu szkoda ich używać. Jeśli mi się uda to chciałabym napisać o swoich 10 ulubionych kosmetykach, oczywiście jeśli wcześniej uda mi się w tylu „zakochać”.

 

Czy zechciałybyście razem ze mną w nowym roku brać udział w wyzwaniu? Moje zasady znajdziecie TUTAJ, zachęcam do przeczytania ♥


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST – NAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE

  • To wyzwanie wydaje się być bardzo ciekawe. Sama w zeszłym roku zaczęłam delikatnie zmierzać wkierunku minimalizmu i zaprzestania kupowania na zapas i…udało mi się sporo zaoszczędzić.

  • Bardzo ciekawe wyzwanie. Ostatnio też mało co kupuję 🙂

  • Bardzo Ci dobrze idzie na tym wyzwaniu! Sama ostatnio kupowałam mniej, choć teraz zaszalałam w Kontigo, ale na tym póki co poprzestanę 😛

  • I ja staram się kupować jak najmniej. I rzeczywiście mi się to udaje – przez ostatnie pół roku kupiłam tyle produktów, że jestem w stanie policzyć je na palcach jednej ręki 😀

  • To jest bardzo dobre wyzwanie, ja też aktualnie trzymam się swojego o niekupowaniu i zużywaniu zapasów. I przyznam się, że nie wpadłabym na to, by część z nich oddać na Szlachetną Paczkę, bardzo fajna inicjatywa! 🙂

    • W przyszłym roku polecam! 🙂

  • Wiesz że nie wiedziałam, że nie używane kosmetyki można oddać na szlachetną paczkę ? To naprawdę dla mnie świetna informacja, postaram się pamiętać o tym w przyszłym roku 😀

    • Ja zauważyłam post na fb ulubionej knajpy, że potrzebują różnych rzeczy dla rodziny na SP, więc przewertowałam kosmetyki nieużywane przeze mnie i po prostu oddałam. Dokupiłam jeszcze mnóstwo podstawowych kosmetyków, żeby niczego im nie zabrakło 🙂

  • Chciałabym mieć takie rozsądne podejście do tematu zakupów ! PS ta mgiełka Gliss do włosów nie jest taka zla- moje włosy lepiej się po niej rozczesuja