ŚLUB, WŁOSY

Aktualizacja włosowa #1 – jak wyglądała moja fryzura ślubna?

Jedna z Was poprosiła mnie o powrót do aktualizacji włosowych. W pierwszym odruchu powiedziałam NIE. Z jednej strony jest to lekki post do pochłonięcia w kilka minut, w odróżnieniu do niektórych moich tasiemców. Z drugiej strony zawsze lubiłam czytać jak ktoś traktuje swoje włosy, jakie ma „tajemne” sposoby na ich piękny wygląd i po prostu ogladać, jak te wlosy wyglądają i czy ich wygląd się poprawił od ostatniego razu.

Dzisiaj nie pokażę Wam typowej aktualizacji włosowej, tylko moją fryzurę ślubną. Mam dosłownie garstkę zdjęć, na których te włosy widać w całości, ale większość jest poruszona lub ostrość jest w innym miejscu. Kto mnie zna, to chyba wie, że moje włosy są, lekko mówiąc, ciężkie w układaniu. Gdy się je wyprostuje – kręcą się na końcach. Gdy je zakręcę – prostują się w ciągu pół godziny i niemiłosiernie puszą. A jak długo wytrzymała moja fryzura z, o zgrozo, loków?

Jak widać z mojej grzywki nie zostało wiele, co postanowiłyśmy jednak wykorzystać. Przedziałek na środku i przód lekko wiwinięty do tyłu na boki i wypuściłyśmy kilka kosmyków. Ozdobę kupiłam na allegro za około 70zł. Tam gdzie chowa się pod włosami zaczyna się brzoskwiniowa wstążka, która strasznie mi się nie podobała, więc poprosiłam, żeby ją jakoś przykryć. Włosy po bokach są zebrane i są zrobione dwa dobierane warkocze, które łączą się z tyłu. Miałam też zrobione dwa cieniutkie warkocze i zostały przeplecione tak, żeby stworzyć „koronę” zaraz obok ozdoby. Efekt końcowy mi się bardzo podobał. Szkoda tylko, że fryzjerka nie użyła lakieru w płynie (chyba dobrze pamiętam) tak, jak na próbnej, przez co włosy dosyć szybko się rozprostowały od spodu i mocno skołtuniły. Następnego dnia nie było widać, że były zakręcone, natomiast po próbnej skręt trzymał się 3 dni. Trochę mi z tego powodu szkoda, bo mogłam mieć dużo lepszy efekt i to przez całą noc. Szczególnie, że samo kręcenie włosów zajęło 1,5h…. 😮

Poniżej włosy na początku wesela – ok godziny 20 i kolejne zdjęcie tuż po północy. 

Co prawda nie byłam jakoś szczególnie zadowolona z trwałości, to jednak była to moja wymarzona fryzura, więc na tym poprzestanę 😀 Zresztą, mając na uwadze jak moje włosy zachowują się po stylizacji – było dobrze. Normalnie rozprostowują się po pół godzinie (jak to zrobiły na sesji plenerowej…) mimo przeróżnych sposobów, żeby ten skręt utrzymać.

 

Kolejna aktualizacja będzie już typową dla włosomaniaczek – czego używam, jak długie są włosy i jakie mam dalsze plany 🙂
A jak wyglądały Wasze fryzury ślubne? Byłyście z nich zadowolone?

Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST – NAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE

  • Karolina Beczek

    Nie wiem dlaczego mój komentarz znikł 🙂
    Napiszę jeszcze raz, że jesteś dla mnie ideałem pod względem włosów: struktura, gęstość, długość i kolor <3 Pięknie wyglądałaś, szkoda, że nie ma zdjęcia gdzie widać Was w całości :). Nie mogę się doczekać części drugiej aktualizacji!
    Pozdrawiam,

    • Matko dziękuję!
      Oczywiście mamy zdjęcia, gdzie nas widać, ale właśnie z tego powodu męża powycinałam. Jeszcze by mu się sława spodobała i by zażądał połowy bloga 😀

  • Ja miałam loki, ale na studniówce – nie wytrzymały nawet godziny 🙁

  • Ja też mam z tym problem, że na moich włosach fryzury nie chcą się zbyt długo trzymać…