LIFESTYLE

Dlaczego chcę zacząć minimalizować swoje życie?

Minimalizm obecnie to jeden z ważniejszych trendów, które zatrzęsły światem. Według niektórych minimalizm to ograniczanie się jedynie do tych niezbędnych rzeczy, bez których nie damy rady przeżyć. Dla mnie to jednak zbyt ekstremalne pojęcie i większy sens byłby w samym wycinku tego zdania – „ograniczanie się”. Ci, którzy gromadzą przedmioty, czują się szczęśliwi, gdy mają wokół siebie przedmioty, swoją całą kolekcję. Część ludzi jednak zaczerpnęła sporego łyka minimalizmu tylko dlatego, że jest „stylowy”. I dobrze! Bo każdy trend na świecie może być dla każdego czymś innym. I to jest w tym wszystkim wspaniałe, dopóki czujesz się z tym szczęśliwy.

Ja sama zaczęłam zagłębiać się w minimalizm, jego podstawy, jego definicje, głównie dlatego, że wszędzie o nim trąbią. Spodobało mi się to, bo po raz pierwszy ktoś głośno mówi, że nie muszę czegoś kupować, by być szczęśliwa. Nie to, co próbują nam wmówić reklamy. Mając mniej rzeczy, mniej czasu spędzamy na sprzątaniu. Mając mniej ubrań, mniej czasu spędzamy na wybieraniu tego, w co się ubrać. Mając określony styl, spędzamy mniej czasu na zakupach. Mając mniej potrzeb wydajemy mniej. I to skumulowane „mniej” nagle robi się w ogromne „więcej”. Więcej czasu dla rodziny, więcej przestrzeni życiowej, więcej czasu na przeżywanie, więcej pieniędzy na rzeczy ważne i inwestycje w samego siebie. I to dalej mi się podoba.

Co rozumiem przez „minimalizowanie życia”?

Dla mnie minimalizowanie, czy tez optymalizowanie swojego życia to nie jest tylko głupia moda, która zaraz przeminie tylko spojrzenie na świat z innej perspektywy. W pewnym momencie dojrzałam do tego, że te wszystkie rzeczy, które posiadam to tylko bagaż. To pieniądze, które zostały wydane i czasem jestem przerażona, gdy pomyślę w jaki sposób traktowałam cały swój dobytek kiedyś. Gdy coś się psuło, wyrzucałam i nawet nie myślałam o tym, by naprawiać. Kupowałam kolejne przedmioty marnej jakości i one znów się psuły, więc w pewnym sensie co jakiś czas wyrzucałam pieniądze do śmieci. Przyszedł czas na mnie, by dorosnąć i zacząć doceniać to, co się ma, ale jako człowiek. Do zaoferowania, do powiedzenia, wspomnienia, marzenia. Pieniądze, które kiedyś tak chętnie wyrzucałam do śmieci, teraz mogłyby być moimi wspomnieniami z różnych podróży albo moimi doświadczeniami z kursów, na które kiedyś chciałam się zapisać. Ale teraz tego nie mam. Nie mam również tych kiedyś kupionych przedmiotów. Byłam zajęta pracowaniem i wymienianiem zarobionych pieniędzy na przedmioty zamiast inwestować w coś, co zostanie mi na lata – doświadczenia.

Mam za dużo rzeczy

Dotarło to do mnie w momencie pakowania się i przeprowadzania się do swojego mieszkania. Moje rzeczy bardzo szybko zalały mieszkanie i byłam przerażona ile jedna osoba może skumulować przedmiotów, a nawet mebli na porażających 12 metrach kwadratowych, w których do tej pory mieszkałam. Na spokojnie umeblowałam spory, pusty pokój, trzeba było dokupić jeszcze regał, bo moje duperele się już nie mieściły, a ja w starym pokoju zostawiłam jeszcze meble… W chwili obecnej mam złamaną nogę i zaczęło mnie to wręcz przytłaczać. Pełno nieprzeczytanych książek, zaczętych i nieskończonych notesów, całe wielkie pudło papierniczych i biurowych przydasi (pozdrawiam wszystkich, którzy kolekcjonują wszystko do bullet journal!), za małych ubrań, w które wątpię, że kiedykolwiek znów na mnie wejdą, kosmetyków od groma i mnóstwo, mnóstwo innych niepotrzebnych przedmiotów.

Chcę kupować świadomie, bo już nie lubię wydawać pieniędzy

W momencie przeprowadzki postanowiłam, że wszystko co od tej pory kupię, będzie mocno przemyślaną decyzją. Żadną radością jest dla mnie kupienie czegoś i w domu stwierdzenie, że w sumie to tego nie potrzebuję i w zasadzie mogę już wyrzucić. Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mocno dojrzałam i wolę nie kupić nic, niż kupić coś niepotrzebnego. Zakupy już nie sprawiają mi radości jak kiedyś. Owszem, zdarzało mi się szczególnie zaraz po liceum, gdy zaczęłam pracować, że kupowałam dla samego kupowania. Byle więcej, byle wydać pieniądze, bo poprawiało mi to humor. Sam proceder zakupów był dla mnie przyjemny, był wytchnieniem. Teraz? Katorga. Kiedyś zadowalałam się byle czym i bardzo szybko podejmowałam decyzję o wydaniu ciężko zarobionych pieniędzy. Obecnie zanim się wybiorę na zakupy powstaje lista zakupów. Większość pozycji wykreślam po kilku dniach, część wisi dłużej, ale zanim ostatecznie na te zakupy się wybieram wykrusza się jakieś 80%. Dodatkowo co do każdego punktu mam mocne wymagania. Dajmy przykład – ubiór. Ładne nie wystarczy. Ma być dobry rozmiar, dobry materiał, fajnie gdyby firma była fair trade i nie była to sieciówka, fajnie jeśli to polska firma, ma do mnie pasować kolorystycznie, muszę mieć z czym to zestawić, ma być wygodne, nie może mnie nigdzie uciskać ani nigdzie wisieć, ma być uniwersalne, ma pasować do mnie i mam się w tym dobrze czuć. Sporo tego, co? Ale dzięki temu unikam złych wyborów. Chcę tak robić z całym swoim życiem.

Jak chcę minimalizować swoje życie?

  • Nie Kupuję to dla innych zwykłe denko, dla mnie to był wstęp do podjęcia decyzji, że chcę mieć mniej. Najpierw zużywam, potem kupuję. Jeśli znajduję jakiś sposób, aby zamienić kosmetyk na inny, bardziej uniwersalny produkt – robię to.
  • Mniej chemii, więcej naturalnych produktów.
  • Każdy zakup jakiegoś przedmiotu musi wiązać się z jakąś potrzebą. Jeżeli tego w domu nie mam, a naprawdę potrzebuję, dopiero po ponownym przemyśleniu mogę to kupić.
  • Chodzić w ubraniach dopóki się nie zniszczą, ewentualnie w dobrym stanie sprzedać i dopiero potem zdecyduję się na kolejną rzecz.
  • Naprawianie tego, co można naprawić.
  • Pozbyć się z domu niepotrzebnych przedmiotów. Niekoniecznie wyrzucić, ewentualnie oddać komuś znajomemu, rodzinie albo zostawić w takim miejscu, aby każdy mógł to wziąć.
  • Zrezygnować z zakupów „bo ładne”. Jeżeli coś jest ładne i praktyczne i będę używać, bo jest potrzebne – ok. Samo bycie ładnym nie wystarcza.
  • Najpierw zdrowie, przeżycia, podróże, potem przedmioty.

 

Ten post to w pewnym sensie takie przypomnienie dla mnie samej, dlaczego minimalizm to akurat ten dobry trend. Przypomnienie dlaczego dla mnie jest to ważne.

 

Jak Wy traktujecie temat minimalizmu? Jest Wam bliski, czy jednak przedmioty w Waszym życiu grają istotną rolę?


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK – INSTAGRAM – GOOGLE+ – PINTEREST

NAJPIĘKNIEJSZE INSPIRACJE ŚLUBNEWESELE BEZ SPINY IG