LIFESTYLE

Miesięcznik #1 – brak czasu, brak weny, brak sił

Czasami czuję, jakbym nie miała czasu na życie. Oczywiście mam dni wolne. Teoretycznie mam czas po pracy lub przed pracą. Jednak czuję, że wracam do domu i tyle rzeczy MUSZĘ zrobić. Mam wiele obowiązków, których nikt za mnie nie zrobi. Dodatkowo ślub i wesele już za niecałe 3 miesiące, a my jesteśmy w kropce. Dużej.

Gdzieś pod koniec maja miałam małą załamkę dotyczącą pracy. Mocno mnie przytłaczała, miałam koszmary, miałam dość. Ale postanowiłam dać na luz. I teraz jest dużo, dużo lepiej. Idę do pracy, pracuję, wracam z pracy. Niewiele o tym myślę i jest mi z tym dobrze. Nie przejmuję się. Zauważyłam, że takie nieprzejmowanie się przydałoby mi się w innych strefach mojego życia. Szkoła, ślub, wesele, blog – tak naprawdę za tymi słowami stoi ogrom pracy, której prawdopodobnie nikt nie doceni. Dlatego postanowiłam obronę licencjatu przełożyć na późniejszy termin. Nie śpieszy mi się, a i tak nie idę na studia magisterskie, więc mogę odbębnić to w swoim czasie. Po zamieszaniu związanym z weselem. Ślub i wesele to obecnie najbardziej gorący temat (prócz tego żaru, który wlewa się przez okno). Nie skończyliśmy jeszcze zapraszać gości, więc nie wiemy ile osób będzie. Pierwszy taniec, tort, ciasta, ustalenia na sali, z fotografem, z dj, z kwiaciarnią, papiery z USC, poradnia – nic nie tknięte. Za dużo o tym myślenia i za mało załatwiania. Dodatkowo mój grafik w pracy nie sprzyja organizacji. Na szczęście początek lipca to prawie same pierwsze zmiany i dużo czasu na rozniesienie ostatnich zaproszeń, powolne ustalenia.

CELE NA LIPIEC:

  • odpocząć psychicznie w Szczecinie (koncerty, chrzciny i plażowanie)
  • zaprosić wszystkich gości
  • próbna fryzura i makijaż
  • zamówić ozdobę do włosów
  • załatwić USC i poradnię
  • załatwić tort i ciasta

ULUBIEŃCY CZERWCA

Do tej pory nie uznawałam kosmetyków do brwi. Nie malowałam ich nawet w makijażu „wyjściowym”, nie mówiąc nawet o codziennym (którego w czerwcu po prostu nie było :D) Jakiś czas temu kupiłam żel do brwi z Essence, tylko po to, by zostały na swoim miejscu. Moja grzywka mocno odrosła, więc obecnie brwi są widoczne, a i ja zaczęłam zwracać na nie uwagę, nie tylko u siebie ale i u innych osób. Stwierdziłam, że moja dotychczasowa kredka ma okropny kolor i postanowiłam kupić coś innego – z polecenia wybrałam 2w1 wysuwaną kredkę i z drugiej strony puder marki Wibo. I tak obecnie wygląda mój makijaż. Jedyne co robię, to wybieram podkreślenie brwi i rzęs. Jak dla mnie jest za gorąco na jakikolwiek inny makijaż 😉 ulubieńcy kosmetyczni czerwca

DENKO I NOWOŚCI

Zdenkowałam w czerwcu jedynie odżywkę do włosów z BeBeauty do włosów farbowanych i z pasemkami. Niestety nie mogę się o niej dobrze wypowiedzieć, ponieważ za każdym razem powodowała puch na włosach, zapach był nieprzyjemny, konsystencja taka sobie. Moje włosy duużo lepiej prezentują się po użyciu samego szamponu.

Z nowości poznałyście już kredkę do brwi, ale to nie wszystko. Ponieważ zauważyłam niewielki łupież, postanowiłam kupić płyn Facelle i stosować go zamiennie z szamponem. Niestety to wielki niewypał, ponieważ 3 mycia próbne skończyły się jeszcze większym łupieżem i swędzeniem skóry :/ Ostatnią nowością jest dla mnie suplement Merz Spezial, o którym będziecie mogły więcej poczytać w niedzielę. Jak na razie jestem zadowolona z ich przyjmowania, oczywiście na efekty jeszcze za wcześnie 😉 

Podsumowanie:

Długość włosów – 81cm (ostatnio 80cm)

Ilość postów – 3

Zużytych kosmetyków w 2017 roku – 33+1 (cel 50)

Opublikowane w czerwcu

  1. Nowy początek? Barbeo kontra Borovie.
  2. Krople żołądkowe na włosy. Przepis na wcierkę z kropli i efekty stosowania.
  3. Błędy w pielęgnacji włosów – jak ich unikać? 

 

Co się działo u Ciebie w czerwcu? Pochwal się jakimś swoim małym osiągnięciem!


Jeśli podobają Ci się moje posty zaobserwuj mnie w social mediach i nie zapomnij zapisać się na powiadomienia e-mailowe!

FACEBOOK INSTAGRAMGOOGLE+PINTERESTNAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE

  • Kochana, wyluzuj i ze ślubem – to ma być Wasz dzień! Mówię z doświadczenia, im mniej spiny, tym lepiej 🙂
    W zeszły, roku byłam na weselu, na którym pani młoda miała za przeproszeniem kij w tyłku, bo wszystko musiało by idealne. Pomijam fakt, że nakręcała siebie i wszystkich z najbliższego otoczenia, psując tym zabawę – goście zebrali się chwilę po oczepinach, bo wyczuwali klimat. Do 2 zostali tylko państwo młodzi i świadkowie…
    (dla porównania, u nas na weselu po 5 nad ranem „wyganialiśmy” gości, bo siedzieliby do południa :D)

    • Idealnie być nie musi, tylko muszę nie zapomnieć np spisać protokołu, iść do poradni i takie przyziemnie rzeczy 😀 Wesele się odbędzie, jakiekolwiek nie będzie, ale jak na początku była spinka, tak teraz nie mamy ochoty się już przejmować 😀

  • Zaciekawiła mnie ta kredka Wibo, muszę się za nią rozejrzeć 🙂

  • Ech, pamiętam że przed moim ślubem miałam taki natłok obowiązków w pracy, że nie potrafiłam się skupić na tym, co wtedy faktycznie było ważne. Dziś tego bardzo żałuję. Jeszcze narzucili na mnie w pracy wewnętrzne egzaminy, do których przygotowywałam się 2 miesiące i mimo moich próśb, ani myśleli przełożyć to na po ślubie 😉 Odeszłam stamtąd, chyba za późno…

    • Ja na razie dosyć luźno, co mogę to załatwiam odpowiednio wcześniej, żeby tuż przed ślubem zrobić tylko paznokcie i masaż 😀

      • Prawidłowo! Trzymam kciuki 🙂